Na początku chciałam przeprosić, że nie dodałam wpisu
wczoraj. Zaraz wam wszystko wytłumacze.
No więc dzień zaczął się normalnie. Nie będę wnikać w
szczegóły bo nie warto. Po południu zadzwonił do mnie mój chłopak. Troche z nim
pogadałam. W pewnej chwili coś mnie naszło. Doszło do mnie że to nie ma sensu.
Wiecie, ten cały związek na odległość. Wiedziałam że on nie jest szczęśliwy w takiej
sytuacji. Wytłumaczyłam mu co czuje. Na początku protestował. W końcu się
zgodził się ze mną. Rozłączyłam się . Uderzyło mnie to bardzo. Cholernie mocno.
Siedziałam tak z godzine rycząc i panikując. No i w pewnym momencie zaczeła się
totalna drama. Chciałam się zabić. Uważacie że to głupie i pojebane? W
zupełności się z wami zgadzam. Lecz t tamtym momencie to było dla mnie jedyne
rozwiązanie. Wziełam nóż z kuchni i wróciłam do swojego pokoju. Nooo i… uznałam
że jestem zasranym tchórzem i tak na sucho tego nie zrobie. Wypaliłam kilka
skretów. Po dość krótkim czasie byłam wstawiona. Wzięłam do reki ten cholerny
nóż i pocielam sobie całe rece. Chore? Być może. Pomogło? Ni chuja. Spojrzałam
na ostrze i szybko biłam je sobie w brzuch. Po chwili leżałam na podłodze i
czekałam aż to się skończy. Niestety miałam pecha. Chwile później znalazła mnie
kumpela i potem pamiętam jak się obudziłam w szpitalu już pozszywana.
Potem wieczorem pisałam z pewną osobą. W miedzyczasie mój
chłopak napisał do mnie smsa że dowiedział się że jestem w szpitalu i że
przyjedzie jak najszybciej. No i przyjechał. Pogadaliśmy i wszystko
wyjaśniliśmy.
Na szczęście teraz już jestem w domu z Mirkiem. Myśle że nie
zdradze wam szczegółów tego co się działo po powrocie. Powiem tylko ze nie mogliśmy
sobie pozwolić na wiele bo musze uważać na szwy. J
Wiecie co? To jest takie pojebane. To znaczy miłość. To takie… no sama nie
wiem. Dziwne. Ale nie zamieniłabym jej na nic innego. Dzisiaj uświadomiłam
sobie jak najważniejsza osoba w moim życiu mnie kocha. I wiem że zrobi dla mnie
wszystko. Powiedział że nie ma zamiaru mnie zostawiać samej. I chyba już nie
wróci do Oxfordu. Ten dzień zaliczam, mimo wszystko, do udanych.
Klaudia.
PS
Dziękuje pewnej osobie. Pewnej dziewczynie, z którą wczoraj
wieczorem pisalam. Jesteś niesamowita. Nie wiem jak ci się odwdzięcze.
DZIEKUJE. DZIEKUJE. DZIEKUJE.
PS 2
Jeśli macie pytania to zadawajcie je w komentarzach. Na
każde odpowiem szczerze. J
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz