piątek, 25 października 2013

Wpis 2.

Tak. To jeden z tych dni, których nienawidze. Musze ponosić konsekwencje swoich poczynań. Jest już wieczór. Postanowiłam dac sobie spokój z zabawą żeby podzielić się wami pewnymi informacjami. Dzisiaj w sumie nic się nie działo.

Mój poranek wygladał mniej więcej tak, że obudziłam się w obcym miejscu. Piwnica. Smród. Butelki po piwie. Strzykawki z igłami. Nieprzytomni ludzie. Powiecie, że to jakaś patologia czy coś przerażającego. Dla mnie to norma. Szukałam telefonu . W sumie to on mnie obudził. Nie mogłam go znaleźć . Był pod jakąś laską. Odsunęłam ją i wziełam telefon. Wygladała  na jakieś 13 lat. Ja w jej wieku jeszcze takich rzeczy nie robiłam. Przypominała trupa. Przypomniałam sobie, że przecież dziś jest piątek i musze iść do szkoły. Na szczęscie w piątki mam na 8.50. Przetarłam oczy. Smród był niesamowity, ale jak dla mnie znośny. Wstałam i skierowałam się do wyjścia. Próbowałam omijać najebanych ludzi i ich wymiociny, co było naprawde trudne. W końcu wyszłam na ulice i poszłam do domu. Gdy byłam już w mieszkaniu umyłam się, przebrałam i umalowałam.Mimo moich starań wyglądałam okropnie. Jak rasowa narkomanka. Wyobrażacie sobie? Sine wory pod czerwonymi oczami, blada skóra i napuchnięte wargi. No ale nic . Poszłam do tej pierdolonej szkoły i jakoś ją przetrwałam. Wróciłam do domu i pierwszą rzeczą którą zrobiłam było zajaranie skreta. Wypaliłam chyba ze 3 . Musiałam odreagować.

Dzisiejszy dzień był jeszcze trudniejszy niż poprzednie. Wspominałam wam ze mam chłopaka. Ma na imie Mirek. Kocham do jak cholera. Jestem z nim od ponad 2 lat. Nie rozstawałam się z nim prawie wcale. Niestety. Dwa tygodnie temu wyjechał z rodzicami do Oxfordu na jakieś 9 miesięcy. Wiecie co czułam? Czułam że to koniec. Że te 9 miesiecy to dla nas za dużo. Pamietam nasze pożegnanie. Byliśmy przytuleni. Nikt nic nie powiedział. Tylko ja zaczełam płakać. On przytulił mnie jeszcze mocniej. I pamiętam też że byłam w meeeega szoku kiedy osłyszałam że on też zaczął płakac. Nigdy nie widziałam jak płakał. Wiecie, chłopak wyższy ode mnie o pomad głowe, z tatuażami.  To był moment którego od zawsze chciałam uniknąć. Rozstanie jest straszne. Oczywiście piszemy ze sobą na gg i gadamy przez telefon. Ale rozumiecie . To nie to samo. Kiedy tu ze mną był odciągał mnie od tego gówna. Ale kiedy wyjechał wszystko wróciło. I śmiało mogę stwierdzić że jest dużo gorzej. Bez niego czuje że się staczam.

Wiecie co? Chyba mogę wam to powiedziec, nie? Ostatnio jak z nim gadałam. Tak w cztery oczy. To było jakiś miesiąc temu. Byliśmy u niego w domu. Oglądaliśmy jakiś film. I on zaczął temat dla mnie bardzo delikatny. Powiedział mi że chciałby się ze mną zestarzeć. Jak w jakimś filmie romantycznym, nie? I zapytał czy za niego wyjde. No drama. Nawet nie wiecie jak chciałam mu odpowiedzieć pozytywnie. Ale wytłumaczyłam że na razie jest za wcześnie na takie decyzje. Wtedy poczułam takie fajne ciepło, wiecie? 

No więc, wracając. Od momentu w którym wyjechał Mirek dalej biore. Jeszcze więcej niż wcześniej. To mi pomaga zapomnieć. Gdybyście tak ze 3 lata temu powiedzieli mi że w wieku 14 lat strace dziewictwo i zaczne ćpać, wyśmiałabym was.
To jest okropne. A nie mogę przestać.

Klaudia.


PS

Jeśli macie jakieś pytania, uwagi itd. To piszcie w komentarzu. Obiecuje, że na każde pytanie szczerze odpowiem oraz przyjmę każdą uwagę. Dziekuje. Obiecuje, że w następnych wpisach bardziej się otworzę. Dajcie mi troszkę czasu. Wierzcie, nie łatwo pisac o takich rzeczach. Rozumiecie prawda?

2 komentarze: